podkarpackie

11 Kwi 2018

kolorowe Jeziorka Duszatyńskie w Bieszczadach

magiczne Bieszczady

Słońce już dawno wstało, my również wyrywamy się z lekkiego, już porannego snu. Leniwie zaczynamy dzień od przygotowań do wycieczki na bieszczadzkie szlaki. Bez przeszkód wyruszamy z domu, bez trosk, bez obowiązków, bez zmartwień. Właśnie dlatego wędrujemy, aby to wszystko zostało gdzieś z boku, a liczyło się tylko co tu i teraz.
Droga w kierunku Bieszczad mija nam dość szybko, po drodze podziwiamy piękne widoki na Pogórze Bukowskie, Beskid Niski i Bieszczady. W dolinie rzeki Osławy zbaczamy nieco z drogi, żeby zobaczyć wyjątkową świątynię w Turzańsku. W tej niewielkiej wsi, gdzie po drodze możemy podziwiać stare chaty łemkowskie, znajduje się zabytkowy zespół cerkiewny. Budowla powstała na początku XIX wieku i posiada dość nietypowy kształt od frontu. Dach pokryty blachą, wspaniale współgra z otoczeniem, a kopuły wdzięcznie wznoszą się ku niebu. Tuż przy łemkowskiej cerkwi stoi wieża, również zwieńczona kopułą. Na teren cerkwi można wejść bez żadnych przeszkód, jednak do wnętrz cerkwi nie udało nam się zajrzeć. Z uwagi, że w takie miejsca warto wcześniej zadzwonić z prośbą o otwarcie, to do tego, w dniu naszego zwiedzania wypadała Wielkanoc w kościele wschodnim, a wiadomo, nikt w święta nie lubi pracować.
Cerkiew, jak każda budowla z drewna, bardzo mi się podobała i myślę, że wrócę w te strony, żeby zobaczyć ich więcej, bo w całej dolinie Osławy jest ich sporo do zwiedzania.

cerkiew w Turzańsku

granica między Karpatami Wschodnimi a Zachodnimi

w drodze nad Jeziorka Duszatyńskie

Dalej, wśród urokliwych krajobrazów dostrzegamy, tuż przy drodze most kolejowy. Warto znów się zatrzymać i choć to oddala nas od dzisiejszego celu to jednak warto czasem stanąć i rozejrzeć się dookoła. Most, który dziś popada w ruinę, służył kiedyś Bieszczadzkiej Kolejce Leśnej, której tory biegły aż z Wetliny. Most został wybudowany nad uroczym zakolem rzeki, której wody są obecnie jedynym kolorowym akcentem na tle lasu, który się jeszcze nie zazielenił.
Jeszcze tylko kilkuminutowa droga i jesteśmy u celu naszej wycieczki samochodowej. W Duszatynie dzielnie ruszamy na czerwony szlak, w poszukiwaniu wiosny w Karpatach Wschodnich. Gdy tylko znajdujemy się na szlaku, szukamy w runie wszystkiego co kolorowe. Po drodze odnajdujemy okazy żywca gruczołowatego, pierwiosnka oraz zawilców.
Każda roślina, każdy kolor na tle zeszłorocznych bukowych liści cieszy, aż do momentu, gdy na swojej drodze napotykamy przeszkodę, potok. Pierwszy udaje nam się przejść „suchą stopą” jednak gdy docieramy do brzegów drugiego, wiemy że łatwo go pokonać nie będzie. Jedyne słuszna decyzja, to ściągnięcie butów i przejście wartkiego potoku na bosaka. Kąpiel stóp w lodowatym potoku była nad wyraz orzeźwiająca. Dalej po drodze mijamy jeszcze kilka potoków, jednak te udaje nam się przejść bez większych przeszkód.

Niespiesznie wędrujemy czerwonym szlakiem ku jeziorkom, które swoim pięknem przyciągają wielu turystów.
Jednak historia ich powstania nie jest już taka wesoła. Z uwagi na silne opady deszczu, na początku XX wieku, na zboczach góry Chryszczata doszło do osunięcia się ziemi. W wyniku czego, powalony został spory kawałek lasu, a potok wypływający z góry został przegrodzony w kilku miejscach. Początek jeziorkom dały wody potoku, które zatrzymywały naturalne zapory, powstałe w wyniku osuniętej ziemi. Do dziś możemy podziwiać pnie drzew, które kiedyś rosły w miejscu Jeziorek Duszatyńskich. Po obejściu pierwszego z nich docieramy nad brzeg drugiego, które jest położone nieco wyżej.
Oba jeziorka są bardzo fotogeniczne, a nad ich brzegami fantastycznie się wypoczywa. Jeśli nie wybieracie się w dalsza drogę, na zalesiony szczyt Chryszczata, to polecam obejście z obu stron drugiego jeziorka, ale uwaga, na tym odcinku szlaku czeka nas również przekraczanie kilku potoków.
Relaks nad brzegami jeziorek, kiedy nasze buzie ogrzewają promienie słońca oraz kiedy ptaki radośnie śpiewają jest gwarantowany.
Droga powrotna jest dużo szybsza w porównaniu do drogi ku górze. Jednak całą drogę myślę i zastanawiam się jak przejść największy potok bez ściągania butów. Nad brzegiem, okazuje się, że jednak to nie jest możliwe i znów, zanurzamy nogi w lodowatej i wartkiej wodzie. Reszta dnia upływa nam leniwie, taka właśnie powinna być niedziela!

most nad Osławą

Jeziorka Duszatyńskie

INFORMACJE PRAKTYCZNE

  • nasza trasa nad Jeziorka Duszatyńskie
  • nad jeziorka prowadzi znakowany czerwony szlak
  • w Duszatynie znajduje się spory parking, na którym możemy pozostawić auto
  • cerkiew w Turzańsku
  • zabytki w dolinie rzeki Osławy
  • przełom Osławy z mostem kolejowym

KOMENTARZE