rumunia

13 maja 2016

po drodze w rumuńskie Karpaty

Wesoły Cmentarz

Bardzo lubię długie weekendy, kiedy biorąc niewielką ilość dni wolnego od pracy jesteśmy wstanie pojechać gdzieś dalej niż tylko do naszych „sąsiadów”. Dlatego też mając pięć dni wolnego postanowiliśmy odwiedzić kraj, który do tej pory omijaliśmy. Z uwagi na krótki czas pobytu postanowiliśmy na odwiedzenie tylko północno – zachodniej części barwnej Rumunii. Główną atrakcją, którą koniecznie chcieliśmy zobaczyć i przeżyć była przejażdżka kolejką leśną w dolinie rzeki Vaser.

Optymalną dla nas trasą przejazdu z Sanoka do miejscowość Borsza, a potem na przełęcz Prislop była droga przez malowniczy Beskid Niski, który w brzasku porannego słońca wyglądał bajkowo, kilometry uciekały nam na miłych spotkaniach z dziką zwierzyną, która właśnie o poranku wyszła na łąki z leśnych ostępów na popas. Po przekroczeniu granicy Polsko – Słowackiej i po ściągnięciu nogi z gazu z uwagi na ograniczenia prędkości oraz widmo wysokich mandatów, tak przez całą Słowację i Węgry, aż do Rumuńskiej granicy „toczyliśmy się” między miejscowościami z bardzo krótkimi przerwami na małe co nie co. Na granicyj przyszło nam troszkę poczekać na granicy Węgiersko-Rumuńskiej, a to za sprawą wracających w swoje rodzinne strony na Święta Wielaknocne. Tuż po przekroczeniu granicy i wykupieniu winietki ruszyliśmy na poznawanie nieznanego kraju. Kraju, który jak się później okaże ma dużo zalet i ogromną ilość barwnych zabytków, wady prawie niezauważalne, a na dokładkę górskie krajobrazy, które zachwycą każdego turystę.

Droga, którą mieliśmy do przebycia nie była krótka, więc po drodze, w ramach odpoczynku i rozprostowania kości postanowiliśmy zacząć zwiedzanie tego co polecane i najbardziej znane. Na pierwszy ogień, choć kolory tego zabytku raczej przypominają niebo, poszedł cmentarz w niepozornej wsi Săpânța w dolinie Cisy. Zabytek jest wyjątkowy na skalę światową.
Cmentarze, na których nie ma grobu nikogo bliskiego memu sercu nie należą do miejsc, które chętnie odwiedzam. Jednak cmentarz, gdzie ku niebu pną się kolorowe krzyże z barwnymi i bogatymi ornamentami, z płaskorzeźbami i opowieściami z życia pochowanych do takich nie należał. Od początku planowania wycieczki, wiedziałam, że chcę zobaczyć na własne oczy to „morze” niebieskich krzyży. Mówią, że epitafia na krzyżach są zabawne i rymowane, wierzę im wszystkim na słowo, że tak jest. Jednak ja, nieznająca języka rumuńskiego nie mogłam się zagłębić w ich treść, stąd też podaję linka, gdzie można przeczytać przetłumaczone niektóre epitafia.
Prócz zdobień i rymowanych historyjek z życia pochowanych, na krzyżach wyrzeźbione są również płaskorzeźby, które przedstawiają życie codzienne pochowanego, jego pasje i zawód, często również okoliczności jego śmierci. Barwny i wesoły cmentarz wart jest naszych odwiedzin jako ciekawe miejsce po drodze!

cmentarz galeria

INFORMACJE PRAKTYCZNE

  • wstęp na teren cmentarza jest płatny 5 RON/osoby,
  • fotografowanie i filmowanie płatne 10 RON,
  • kurs po jakim kupowaliśmy walutę (kantor w Sanoku) 1 PLN = 1 RON,
  • zaparkować możemy tuż przy cmentarzu, miejsc jest na około 5 – 7 samochodów osobowych,
  • przy wejściu kilka straganów z rękodziełem jak również z innymi pamiątkami,
  • wieś Săpânța leży przy drodze krajowej nr 19, we wsi duże znaki, które pokierują nas tuż pod bramę Wesołego Cmentarza
  • przed i podczas wycieczki do Rumunii polecam przewodnik „Bukowina. Maramuresz. Przewodnik po północnej Rumunii” wyd. Rewasz
  • nasz nocleg w Rumunii

KOMENTARZE