podkarpackie

16 Sie 2018

gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać w …

Bieszczady

Wielu marzy o tym, by rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady. Czy jednak wielu decyduje się na taki krok? Raczej nie, bo Bieszczady wciąż są słabo zaludnione, a ciężkie warunki do życia nie sprzyjają nowemu osadnictwu. Bieszczadom jednak nie można odmówić uroku i choć nie są to moje ukochane góry, to lubię tam jeździć. Lubię, gdy wokół panuje spokój, gdy na szlaku jest mało osób, gdy sprzyja pogoda. Takie Bieszczady lubię.
Decydując się na wędrówkę szlakiem Wołosate – Tarnica – Halicz – Wołosate, warto rozważyć wczesne wyjście na szlak. Plusy wczesnego wyjścia na szlak w sezonie wakacyjnym to brak tłumów na najpopularniejszym szczycie w Bieszczadzkim Parku Narodowym oraz możliwość dłuższych postojów na pięknych połoninach bez rozpychania się łokciami z innymi wędrowcami.

Co rozumiemy przez wczesne wyjście na szlak? Optymalnie byłoby wyjście na szlak, kiedy zaczyna świtać, a mgły zaczynają się unosić znad dolin. My jednak właśnie o tej porze wyruszyliśmy z naszej bazy, która mieści się u stóp Gór Sanocko – Turczańskich, więc po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów naszą wędrówkę zaczynamy ciut później.
Na początku wędrówki, po drodze, mijamy się jedynie z pasjonatami wschodów słońca. Słońce radośnie przebija się przez gęsty las, który daje przyjemny chłód na początku wędrówki. Szlak poprowadzony jest wygodną ścieżką, gdzieniegdzie pojawiają się schody i kładki, które ułatwiają wędrówkę, gdy po ulewnych deszczach na szlaku zalega błoto. Błoto tak wszechobecne w Bieszczadach.

Po przekroczeniu granicy bukowego lasu naszym oczom ukazują się rozległe widoki na połoniny. Już na samą Tarnicę idziemy wygodnymi schodami. Schodami, które w czasie kiedy zostały wykonane, budziły wiele kontrowersji. Ja sama uważałam to za mało estetyczny pomysł, który psuje krajobraz. Jednak teraz, gdy miejsca poza szlakiem są zarośnięte, a schody wtopiły się w krajobraz, uważam że to było dobre rozwiązanie.
Bez nadmiernego wysiłku zdobywamy najwyższy szczyt Karpat Wschodnich w podkarpackim. Delektujemy się pięknymi widokami, jakie roztaczają się ze szczytu. Na wygodnych ławkach spożywamy pierwsze śniadanie, żeby mieć siłę na dalszą wędrówkę.

o poranku

wędrówka

„Piękne są te nasze Bieszczady.”

Z ust Tomasza wciąż wybrzmiewa pełne zachwytu zdanie. Powtarzane tyle razy, żebym i ja przekonała się do piękna Bieszczad. Tylko ja jestem przekonana do ich piękna od początku. I mimo, że od samego początku wędruje mi się po nich z wielką przyjemnością, to pierwsze spotkanie było w ulewnych strugach deszczu. Takiego przywitania się nie zapomina. To ono, pierwsze wrażenie, odciska piętno na wszystkich dalszych wędrówkach.

Po zejściu na Przełęcz pod Tarnicą udajemy się w dalszą wędrówkę czerwonym szlakiem, będącym częścią Głównego Szlaku Beskidzkiego, w kierunku Halicza. Szlak został poprowadzony wygodną ścieżką, od Przełęczy Goprowskiej wędrujemy po zboczach Krzemienia i Kopy Bukowskiej. Wędrujemy nieśpiesznie, delektujemy się każdym widokiem, każdą napotkaną rośliną i obserwujemy latające nad połoninami ptaki.
Na Haliczu odpoczywamy, nasza wędrówka choć jest bardzo spokojna to jednak w upalny i słoneczny dzień jest dość wyczerpująca.
Ze szczytu obserwujemy przez lornetkę wędrówkę ludów na Tarnicę. Szczyt przeżywa prawdziwe oblężenie.
Na szlaku pomiędzy Haliczem a Rozsypanicem nie spotykamy wielu osób, niektóre zmotywowane, wędrują na Tarnicę w przeciwnym kierunku niż my, niektórzy prawie biegnąc przez połoniny, chcą jak najszybciej być już poza szlakiem górskim, by udać się na szlak piwny.
Na Rozsypańcu czeka nas kolejny postój. Postój na spokojną kontemplację widoków. Pięknych widoków na Karpaty Wschodnie.
Z Rozsypańca szybko schodzimy na Przełęcz Bukowską, którą pewnej zimy zdobyliśmy na nartach biegowych.

Od Przełęczy Bukowskiej czeka nas najmniej przyjemna część szlaku, po utwardzonej drodze, w cieniu drzew, przez które przebija się słońce, wędrujemy do punktu startowego naszej wycieczki. Zdecydowanie droga ta na nartach biegowych, w tej części szlaku, była bardziej przyjemna niż w upalny, sierpniowy dzień.

Bieszczady są piękne, a najpiękniejsze, gdy na szlaku panuje względny spokój, dlatego pamiętajcie, kto rano wstaje, ten wędruje bez tłumów!

na szlaku

INFORMACJE PRAKTYCZNE

  • przebieg całej trasy
  • wstęp do Bieszczadzkiego Parku Narodowego na szlak niebieski w kierunku Tarnicy wynosi 7 zł/os
  • pieczątka do odbicia w punkcie informacyjno – kasowym BPN
  • nasza wędrówka trwała 7 godzin, nieśpiesznym krokiem i z wieloma przystankami po drodze
  • auto zaparkowaliśmy przy drodze, nieopodal kasy biletowej BPN
  • w Wołosatem znajduje się również parking płatny, gdzie możemy zaparkować nasz pojazd
  • na szlak warto wziąć ze sobą spory zapas napojów oraz prowiant, na szlaku nie ma żadnych punktów gastronomicznych