lubelskie

25 maja 2018

Roztocze na weekend – wodospady nad rzeką Tanew

Roztocze

Roztocze zajmuje wschodnią części Polski i sięga dalej, aż pod Lwów. Obszar jaki zajmuje ta kraina sprawia że trudno poznać wszystkie jej uroki w kilka dni. Posiłkując się mapą, przewodnikiem, strzępami informacji przechowywanymi w zakamarkach pamięci o tej części Polski wybieramy te, które wydają nam się najbardziej interesujące i ciekawe, a przez to warte naszych odwiedzin. Czas to jedyny czynnik, dzięki któremu nie zawsze mamy sposobność na dłuższą eksplorację terenu, w tym przypadku to tylko cztery dni. Na szczęście Roztocze, z małymi wyjątkami, nie jest jeszcze „zadeptane” jak inne części naszego kraju, a czasami wręcz niepokojąco odludne. To w połączeniu z bogatą ofertę kulturalną, wieloma atrakcyjnymi przyrodniczymi oraz ciekawymi historycznie miejscami daje dużo możliwości do różnorodnego spędzania czasu.

Żeby zobaczyć skalę różnorodności, po Roztoczu trzeba jeździć, bez tego się nie obędzie. Można objeżdżać je autem lub dla bardziej wytrwałych na rowerze. Z ręką na sercu przyznam, że nie wiem jak działa i czy w ogóle działa w tym rejonie komunikacja zbiorowa.

Faliste ukształtowanie terenu wyjątkowo prezentuje się o każdej porze roku. Pola uprawne ulokowane w takim krajobrazie są natchnieniem dla lokalnych artystów oraz cieszą oczy turystów. Jeden z takich krajobrazów spotkamy tuż koło Zwierzyńca. Do sielskiego krajobrazu dodajmy urokliwe cieki wodne, które możemy eksplorować z poziomu kajaka lub innego wodonośnego sprzętu rzecznego, spotkania z sympatycznymi siwymi konikami polskimi, spokojny rytm urokliwych miasteczek, usłane kwiatami łąki oraz ciekawe zabytki sakralne i mamy przepis na udany weekend na Roztoczu.

Przystanek pierwszy – Szumy na Tanwi

Rezerwat przyrody Nad Tanwią jest położony w Parku Krajobrazowym Puszczy Solskiej. Utworzono go, aby zachować w naturalnym stanie malowniczy krajobraz dolin rzek i potoków.

Po zaparkowaniu, co wierzcie mi w dniu 15 sierpnia było wyczynem, spokojnie idziemy w kierunku potoku Tanew. Po drodze wciąż mijając ludzi z siatkami w rękach i niby to nasza narodowa domena, ale tym razem dość mocno mnie zastanowiło, co oni tam niosą?!?! Im dalej, tym więcej ludzi z siatkami i torbami. My wyposażeni tylko w napoje oraz mapę do nawigacji idziemy. Całą drogę zastanawiam się co robimy nie tak. Próbuje podziwiać pierwsze wodospady na rzece, ale ciągle w głowie siedzi mi pytanie: co inni tak niosą w tym siatkach, o co im chodzi? Rzeka plus lato plus słońce, a u mnie w głowie pustka. No nic, idziemy dalej.

Wodospady do tej pory pojedyncze zaczynają się układać w pierwsze kaskady, rzeka poszerza swoje skaliste koryto, a ścieżka malowniczo prowadzi nas koło lustra wody, co rusz unosząc się i opadając. Nagle dochodzimy do największego z wodospadów na potoku Tanew i dostaje olśnienia, ludzie w swoich siatkach mieli ręczniki i stroje kąpielowe. Jest lato, są nad rzeką to korzystają. Sama chętnie był weszła i ochłodziła swoje ciało, ale nikt mi je powiedział, że tak można. Zresztą nadal nie wiem czy można. Taka okazja minęła nam koło nosa. Do teraz przeżyć tego nie mogę, a i zadowoleni ludzie w kąpieli mnie denerwowali swoim szczęściem, że szybciutko poszliśmy dalej w las. Niby szlakiem, niby ścieżką w poszukaniu bliżej nieokreślonych atrakcji. Ciągle jednak nie spuszczając z oka potoku, który towarzyszył nam przez większą część naszego spaceru. Oczywiście zboczyliśmy ze szlaku i musieliśmy wytyczać nowe trasy przez lasy, ale było fajnie, bo krajobraz w roztoczańskich lasach jest urzekający. Szczególnie dla mieszczucha, który las to może sobie na co dzień pooglądać, ale na zdjęciach. Miasto to dżungla, ale betonowa.

Wędrując leśnymi ścieżkami wróciliśmy z powrotem na niebieski szlak , który prowadził nas przez sosnowo – jodłowy bór w kierunku kolejnego potoku – Jeleń. Całość trasy to bardzo fajna pętelka, która prowadzi po wydmach leśnych, gdzie cały czas możemy rozkoszować się zapachem lasu. Jak ja lubię ten zapach lasu w lato. Jakiż on jest intrygujący, ile daje szczęścia i co ważne nie można go przedawkować.

Garść informacji praktycznych znajduje się na końcu wpisu, tylko pamiętajcie, nie zapomnijcie ręczników nad rzekę, bo będzie Wam przykro tak jak mnie, że nie skorzystaliście z okazji kąpieli.

Rezerwat Przyrody Nad Tanwią

Zwierzyniec - nasza baza noclegowa

Warto wspomnieć, że w miesiącach letnich w miejscowości, która posiada niewielka bazę noclegową, ciężko jest znaleźć nocleg. Jeśli dodamy do tego festiwal filmowy, który właśnie się tu odbywa, to zapomnijmy, że uda nam się znaleźć cokolwiek w promieniu kilkunastu kilometrów. Alternatywą pozostaje rozłożenie własnego namiotu. Kemping w Zwierzyńcu położony jest blisko centrum. Co jest niewątpliwie jego największą zaletą. Druga zaletą to fajna kuchnia wraz z zadaszoną jadalnią. To rozwiązanie było naprawdę extra i nigdy wcześniej nie widziałam tak fajnie zagospodarowanej przestrzeni do spożywania posiłków na kempingu. Miejsca jest dość sporo i nawet w czasie trwania przedłużonego weekendu, spokojnie znaleźliśmy miejsce na rozłożenie namiotu. Minusy kempingu tu przemilczę. Prócz tego, że Zwierzyniec to jedynie nasza baza wypadowa, to udało nam się zobaczyć jego zabytki, napić piwa w lokalnym browarze, pospacerować po centrum miasta i spróbować wyjątkowo dobrych lodów jagodowych (warto, oj warto stać w kolejce, bo lody są smaczne). Nie polecam poprzestania na jednej gałce, ponieważ wg mojej oceny gałka jest połową standardowej gałki. Czym więc jest standardowa gałka? A więc to gałka, która prócz tego co mieści się w łyżce do lodów nakładania, dodatkowo ma jeszcze drugie tyle. Zapamiętajcie, dwie gałki to absolutne minimum. Lodożercom od razu radzę wsiąść cztery gałki.

lody w Zwierzynicu

INFORMACJE PRAKTYCZNE

  • po pierwsze parking – są dwa miejsca skąd możemy zacząć wycieczkę,
    parking przy drodze z Huty Szumy w kierunku Suśca kosztuje 4 zł/dobę, drugi parking znajduje się na końcu drogi do dawnej miejscowości (obecnie Huta Szumy) Rebizanty
  • to dwa najbliższe punkty, skąd możemy udać się na podziwianie progów skalnych, jeśli chcemy wydłużyć sobie trasę to możemy rozpocząć wędrówkę w Suścu (niebieski lub żółty szlak)
  • z parkingu przy głównej drodze rozpoczynamy wędrówkę po przekroczeniu mostu (dawnej granicy), kierujemy się niebieskimi znakami, aż do wodospadu na potoku Jeleń, drogę powrotną możemy obrać szlakiem żółtym, który sprowadzi nas tuż nad Tanew
  • pieczątkę odbijają w sklepiku U Gargamela, ale uwaga – nie ma nic za darmo, początki też, jedynie klienci sklepiku mogą odbijać pieczątkę, więc chcąc nie chcąc zostałam zmuszona do nieplanowanych zakupów
  • szumy podziwiać możemy z dwóch brzegów rzeki, dobre buty są wskazane, jak zdarzy się niepogoda podczas spaceru, to może być ślisko na ścieżce
  • zwiedzanie rezerwatu dostępne jest za darmo
  • Tanew, można podziwiać brodząc w wodzie lub też spacerując nad jej brzegami
  • na potoku Jeleń możemy podziwiać największy wodospad na Roztoczu, który mierzy 1,5 metra.

KOMENTARZE